Forum RAGDOLL'owo, czyli wszystko o RAGDOLLACH Strona Główna
RejestracjaSzukajFAQUżytkownicyGrupyGalerieZaloguj
Co mnie wkurza w większości nowych hodowli...

 
Odpowiedz do tematu    Forum RAGDOLL'owo, czyli wszystko o RAGDOLLACH Strona Główna » HODOWLA Zobacz poprzedni temat
Zobacz następny temat
Co mnie wkurza w większości nowych hodowli...
Autor Wiadomość
POLKA INKA
Ambitny



Dołączył: 31 Sie 2012
Posty: 183
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bydgoszcz _ Skandynawia

Post Co mnie wkurza w większości nowych hodowli...
Witam. Od jakiegoś czasu oglądam w internecie strony różnych hodowli, ogłoszenia. Czytam opinie o hodowlach, czasem sama dzwonię, rozmawiam. Wyciągam wnioski...

Hodowle powstają jak grzyby po deszczu. Bywają wspaniałe, takie że od razu czuje się pasję u hodowcy, prawdziwe zaangażowanie i radość że trafiło na kogoś kto ma dużą wiedzę więc w razie zakupu kota zawsze będzie można zadzwonić, zapytać...

Niestety sporo jest też takich, w których pewnie szczere były intencje ich założenia, ale czy aby na pewno te hodowle powinny powstać?


Po pierwsze drażni mnie zakładanie hodowli przez osoby, które ledwo co kupiły pierwszego kota a już marzą o rozmnażaniu i nazywania się dumnie hodowcą. W rezultacie tego, okazuje się że ktoś dopiero co zaczął przygodę z ragdollami, a po chwili ma u siebie kocięta.
Chwilkę temu brakowało wiedzy na temat umaszczeń, żywienia, chorób, podstawowych spraw jak żyć z kotem, a mija naprawdę mało czasu i przy jednym kocie w domu, często pierwszym w życiu zakładana jest hodowla.
W praktyce często jest tak, że wiedza do założenia hodowli jest jeszcze niewystarczająca, a mimo to ona powstaje.

Rezultat?

Brak planu hodowlanego i olbrzymie zdziwienie i zaskoczenie hodowcy pytaniem o plan hodowlany właśnie.
Rozmnażanie kotów słabych w typie. Drobnych, ze słabym kolorem oka. budową odbiegającą od ideału, błędami w umaszczeniach.
Nieumiejętnie określane umaszczenia kociąt.
Mała lub wręcz zerowa wiedza na temat chorób kotów. W wyniku tego np. u ragdolli często są robione badania na fiv i felv, zaś brakuje na kardiomiopatię przerostową serca i wielotorbielowatość nerek.
Słaba wiedza na temat żywienia kotów. Często rady zawierające w sobie niewłaściwe wskazówki przekazywane są nabywcom kociaków. Mamy póżniej koty karmione np. zbożowymi karmami.
Rozmnażanie kotów bez wiedzy o dziedziczeniu, grupach krwi, nieumiejętność przewidywania umaszczeń kociąt.
Chów wsobny i jego konsekwencje.
Zerowa wiedza na temat linii hodowlanych.
Rozmnażanie kotów mało utytułowanych. Zaliczenie kilku wystaw na początek, tyle ile niezbędne aby rozmnażać, a później już tylko skupienie się na posiadaniu jak największej ilości miotów.
Mała znajomość historii rasy. Nieumiejętność lub niewiedza, aby opowiedzieć o ragdollach przyszłym nabywcom.
Hodowle bez stron internetowych. Dużo ogłoszeń w rozmaitych serwisach z ogłoszeniami, a dobrej merytorycznej strony internetowej brak.
Ceny kociąt często porównywalne lub niewiele mniejsze niż u hodowców z dużym doświadczeniem, inwestującym w wystawy, posiadającym koty z dobrymi rodowodami i fantastyczne w typie. Z powodu olbrzymiej konkurencji ceny u hodowców z prawdziwego zdarzenia spadają więc się zjednują z tymi co bardziej są jeszcze rozmnażalnią niż prawdziwą hodowlą.

Okazuje się poźniej, że jest mnóstwo ragdolli na stronach z anonsami. Kocięta coraz tańsze, słabsze w typie, drobniejsze, ze słabą budową i słabym okiem. Bez wszystkich niezbędnych badań itp.

Cierpi dobro rasy, dostojność i piękno ragdolli.

Apeluję więc do osób, którym marzy się hodowla. Poznajcie nowy temat. Poznajcie dobrze swe koty. Nie rozmnażajcie tylko dlatego, że kupiliście kotkę hodowlaną i choć zaliczyła nie najgorzej wystawy, ale w typie wcale nie jest najlepsza bo np. drobna i z bladym okiem to i tak przeznaczacie ją do rozrodu. Zdajcie sobie też sprawę. że hodowla to sporo wyrzeczeń, nakładów finansowych, stresów choć oczywiście i radości.
Zastanówcie się co zrobicie jeśli trudno będzie znaleźć kupców na wszystkie kocięta.

Dajcie sobie czas. Uzupełnijcie wiedzę i wtedy miejcie ambicję na założenie hodowli.
Szanujcie przyszłych nabywców, oferując im kocięta zdrowe, dobre w typie, ze wszystkimi badaniami, z dobrym pochodzeniem, po wspaniałych rodzicach z dobrym charakterem. Ragusie mądre, dumne i piękne....


Ostatnio zmieniony przez POLKA INKA dnia Sob 23:55, 07 Mar 2015, w całości zmieniany 2 razy
Sob 23:35, 07 Mar 2015 Zobacz profil autora
Emi
Ekspert



Dołączył: 11 Sty 2015
Posty: 2700
Przeczytał: 25 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Białystok

Post
Masz całkowitą rację. Ja, przyznaję, bardzo bym chciała kiedyś założyc hodowlę, obserowac od urodzenia kociątka. No właśnie...ale wiem, że nie jestem na to gotowa i długa droga przede mną. Jestem świadoma swojej niewiedzy i swoich ograniczeń w tej chwili. Może to kiedyś nastąpi, może nie. Nie wiem. Ze względu na świadomośc odpowiedzialności za tek cudowne stworzenia, długo też się zastanawiałam, zanim w ogóle zdecydowałam się na pierwszego kota. Bo to przecież nie są żywe zabaweczki.
Mnie mocno razi, gdy przeglądam różne strony hodowców, że kotka rodzi miot za miotem. Nie ma czasu odpocząc, zregenerowac się... Jest po prostu ekspoloatowana na maxa.
Nie 11:17, 08 Mar 2015 Zobacz profil autora
Arek
Ambitny



Dołączył: 12 Maj 2012
Posty: 404
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żyrardów

Post
Generalnie zgadzam się z autorką tematu. Generalnie aczkolwiek nie ze wszystkimi opiniami Ya winkles Na przykład jestem zdania, że trudno od osoby zaczynającej hodowlę oczekiwać profesjonalnego planu hodowlanego. Myślę, że mogę szczerze powiedzieć, że do tego się dochodzi z czasem, gdy zwiększa się świadomość tego co robimy. Nie da się bez obycia na wielu wystawach i zobaczenia setek ragdolli nauczyć się rozróżniać niuanse i porównywać koty. Do tego też trzeba dojść z czasem. Również ewoluuje świadomość co my sami chcemy osiągnąć. Ukierunkowanie się na coś, na jakieś cechy to już dla mnie coś.

Kwestia żywienia czy bardziej chorób - tu zgadzam się w 100% ale myślę, że namy "starsze" hodowle, które też nie zawsze zachowują się lepiej niż te nowe.

Myślę, że powinien być obowiązek uzyskania licencji hodowlanej na każdego kota przeznaczanego do rozrodu, uzyskiwany np podczas dwóch pierwszych wystaw w klasie otwartej, od przynajmniej dwóch sędziów. Tak by wystarczyła choć jedna wystawa (sobota i niedziela) Z tym, że sędziowie też musieliby podejść do tego na serio i eliminować koty wyraźnie nie spełniające standardów.
Nie 22:25, 08 Mar 2015 Zobacz profil autora
kociamama
Legendarny Kociarz



Dołączył: 22 Lis 2009
Posty: 14410
Przeczytał: 32 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bydgoszcz

Post


Też uważam, że licencja hodowlana powinna być obowiązkiem.

Inną sprawę jest zupełny brak jakiejkolwiek kontroli hodowli i miotów w niej urodzonych przez związki felinologiczne.
W ten sposób dopuszcza się karygodne warunki i zbyt częste krycie kotek nawet w "legalnych" hodowlach.
Znam przypadek kotki, która w ciągu jednego roku (od września do października następnego roku) urodziła 3 mioty. Sorry, ale uważam to za niedopuszczalne.
Nie wiem, czy można takie działania tłumaczyć ustawicznymi rujkami, bo tak może każdy argumentować i za chwilę nie będzie się to niczym od "rozmnażalni" różnić.

Sama nie hoduję, ale takie działania Związków, a właściwie ich brak, zawsze mnie oburzały.
Pon 0:30, 09 Mar 2015 Zobacz profil autora
dorota.sz
Ekspert



Dołączył: 23 Lis 2013
Posty: 2213
Przeczytał: 12 tematów

Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: Sosnowiec

Post
Od nowego roku zmieniają się przecież przepisy i wszystkie nowe kotki i kocurki hodowlane będą musiały uczestniczyć w wystawach.
Według mnie w niektórych przypadkach dopuszczalne jest częstsze krycie kotki-nie eksploatowanie jej, a krycie z konieczności zdrowotnych.
Nie wyobrażam sobie czekać z kotką rujkującą co dwa tygodnie z pokryciem kilka miesięcy. Podając hormony można jedynie zniszczyć koteczkę, czekając doprowadzić do poważnej choroby i co wtedy wycofać z hodowli super hodowlaną koteczkę, dającą super kociaki?
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia Wesoly
Pon 11:48, 09 Mar 2015 Zobacz profil autora
Vanilka
Ambitny



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 167
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Post
Kazdy kiedys jakos zaczynal, nie od razu stajemy sie znawcami w danej dziedzinie. I o ile nie popieram zakladania hodowli bo " wooow bede zarabial po 2000 tys za kociaka.. wiec kupie sobie 4 kotyki i bede je non stop kryl.. " o tyle, jezeli ktos ma pasje i chec uczenia sie o rasie, to nawet jesli nie jest alfa i omega w temacie a kocha zwierzeta, niech sobie je hoduje.

Kwestia licencji na hodowle. Jestem za a nawet przeciw...
Dlaczego ZA:
- wyrobienie licencji aby mialo sens, musialoby sie wiazac z weryfikacja umiejetnosci przyszlego hodowcy, ( wiec powiedzmy wystawy + jakis miedzynarodowy egzamin, ktory by wertfikowal wiedze )
- gdyby byl egzamin -> pewnie powstaly by kursy dla przyszlych hodowcow.. moze nawet studia ? I dlaczego by nie ? Robie studia z hodowli kotow i po 3 latach dostaje licencjata. 3 lata to w sumie dosc sporo czasu by poznac rasy, nauczyc sie genetyki i opieki
- dodatkowym argumenetm za byloby gdyby powstal organ do weryfikacji czy po jakim czasie, hodowla spelnia standardy... czy nie naduzywa praw, po czyn moglaby stracic licencje
- istotnie mogloby to ograniczyc powstawanie pseudohodowli

Dlaczego PRZECIW :
- kto mialby sie tym zajac ?? ile mialoby to kosztowac ?? i o ile rozumiem, ze nie powinno byc to "zbyt latw dostepne" o tyle, dla czego jakis organ mialby trzebac na tym mamone ? niestety zycjemy w polsce i wprowadzenie licencji sprawiloby, ze ktos by sie na tym majatku dorobil...
Sob 22:51, 21 Mar 2015 Zobacz profil autora
Ines
Ekspert



Dołączył: 04 Paź 2012
Posty: 4671
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław

Post
Trochę się gubisz w tym wpisie. Żeby hodować koty, trzeba mieć na to środki, czyli pracę. Wielu ludzi najpierw musi się uczyć, żeby tą pracę dostać. Niektórzy, żeby siebie i hodowlę utrzymać, uczą się i pracują jednocześnie. Niemożliwym byłoby studiowanie hodowli w trybie standardowych studiów, jednoczesne pracowanie i dbanie o hodowlę. Sama hodowla to zajęcie na cały etat. A przy scenariuszu najpierw studia, a potem hodowla - studia zrobią z Ciebie teoretyka, może i nawet genialnego, ale hodowla to praca na żywym organizmie i na pewnym etapie wiedza teoretyczna bez praktyki zaczyna być bezwartościowa.

Kursy dla hodowców są. Szkolenia też. Zwykle brakuje tylko chęci. I fakt, egzaminy choćby z podstaw genetyki i standardów rasy to jak najbardziej trafiony pomysł. Licencje dla kotów hodowlanych, już mniej.
Sob 23:01, 21 Mar 2015 Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:    
Odpowiedz do tematu    Forum RAGDOLL'owo, czyli wszystko o RAGDOLLACH Strona Główna » HODOWLA Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do: 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Design by Freestyle XL / Music Lyrics.
Regulamin