Forum RAGDOLL'owo, czyli wszystko o RAGDOLLACH Strona Główna
RejestracjaSzukajFAQUżytkownicyGrupyGalerieZaloguj
Ostrzeżenie przed hodowlą!

 
Odpowiedz do tematu    Forum RAGDOLL'owo, czyli wszystko o RAGDOLLACH Strona Główna » HODOWLA Zobacz poprzedni temat
Zobacz następny temat
Ostrzeżenie przed hodowlą!
Autor Wiadomość
pelle_kb
Początkujący



Dołączył: 11 Maj 2014
Posty: 55
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków

Post Ostrzeżenie przed hodowlą!
Dzień dobry,

chciałam przestrzec przed konkretną hodowlą - nie wymienię jednak nazwy, chyba, że powiecie że mi wolno... Hodowla znajduje się w województwie dolnośląskim, znajduje się w niej mnóstwo kotek i kilka kocurków. Obserwowałam ich stronę przez kilka miesięcy zastanawiając się nad wyborem najlepszego ragdolla dla mojej koleżanki, która prosiła mnie o pomoc w wyborze hodowli (ale nie śpieszyło jej się, kotka dalej nie ma) i ku mojemu zdumieniu zobaczyłam, że kotka X miała miot w lutym, a później od razu w maju! Czyli w ciążę zaszła jak jeszcze karmiła... przecież to jest chyba zabronione przez regulamin FIFE? Poodwiedzałam kilka forów, pozadawałam pytania i dowiedziałam się, że pani odmawia pokazywania rodziców kociąt, w ogóle nie wpuszcza do pomieszczenia z kotami, umowy drukuje z internetu i nie wydaje obiecanej wyprawki. Miewa nawet po 3 mioty naraz... Czy taką hodowlę można, a nawet trzeba gdzieś zgłosić? W takim razie gdzie?

Próbowałam dopytać o to na fanpage hodowli, niestety pytanie zostało usunięte, a mi odebrano możliwość komentowania...
Sob 20:49, 19 Lip 2014 Zobacz profil autora
Dalia
Ekspert



Dołączył: 03 Maj 2013
Posty: 2347
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków

Post
No to skoro odebrano Ci moliwosc to ktos sie boi.

A cos takiego zglaszamy do FIFe, ewentualnie do klubu w ktorym zrzeszony jest hodowa, ale przed tym trzeba troche poszperac bo nie zawsze zgloszenie do klubu moze cos dac. Nie jestem pewna czy przyjmuja zgloszenia telefonicznie czy tylko mailem.
Trzeba zadzwonic i dopytac sie co powinno zawierac takie zgloszenie zeby w ogole bylo rozpatrzone i wzietepod uwage.
Ja sama mam zamiar zglosic jedna z hodowli z okolic Krakowa. Takze kiedy tez bede sie dowiadywala jak ta sprawa wyglada.
A wiem ze jakbym w klubie zglosila to niewiele by to dalo bo owa hodowczyni jest w sadzie kolezenskiem, takze.... sama wiesz
Sob 22:14, 19 Lip 2014 Zobacz profil autora
butterfly2101
Ekspert



Dołączył: 15 Sie 2012
Posty: 2580
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Piekary Śląskie

Post
A ja powiem zupełnie co innego. Absolutnie nie bronię hodowcy ale to co opisałaś można różnie odebrać. Brak wyprawki to nie przestępstwo a wola hodowcy. Nie pokazywanie rodziców również nie jest zabronione a jedynie od kupującego zależy czy mu taki fakt nie przeszkadza ( jeśli hodowca bez powodu nie chce pokazać kota czy np. wyników badań rodziców idę gdzie indziej- ) Trzy mioty naraz- tu wogóle nie rozumiem zarzutu? Jeśli w hodowli jest np.5-6 kotek to nie ma nic dziwnego w tym że mamy trzy mioty naraz. Oby tylko hodowca to ogarniał. Ja sama mam teraz dwa ale oba liczne, w sumie 13 kociąt. Daje radę, chociaż to zajęcie na pełny etat. Nie pracuję zawodowo więc mogę się temu poświęcić a reszta rodziny również pomaga ile może. Nic z tych zarzutów nie łamie regulaminu. Kotka może mieć trzy mioty w ciągu dwóch lat. A różne mogą przyczyny tak szybkiego krycia o którym piszesz. Pomijając fakt przypadku który też może mieć miejsce opiszę Ci mój przykład. U mnie jest podobnie , moja Akira urodziła na początku lutego, trójkę kociąt. Dwa tygodnie po porodzie dostała rujki ( w sumie się zdarza! ) ale rujka trwała i trwała. .... po trzech tygodniach zaczęłam się niepokoić. Gdzie tylko można pytałam co robić, dzwonilam do znajomych i zupełnie obcych hodowców, pisałam maile do bardziej doświadczonych. A rujka trwała. ..... minął ponad miesiąc już straciłam nadzieję że się skończy. Akira nikła w oczach ( rujki są męczące a ona traciła apetyt). Podanie hormonów w takim szale byłoby ryzykowne, zostało krycie! Najpierw badania, na szczęście doskonałe wyniki ( mimo braku apetytu ciągle dostawała calopet plus VMP). Kociaki przyszły na świat w drugiej połowie czerwca! I było ich aż osiem! Duże, zdrowe i z wilczym apetytem. Teraz mają miesiąc i ważą ponad pół kilo każdy, od początku je dokarmiam aby odciążyć Akire a ona kwitnie jako mamusia. Widzę oznaki zbliżającej się rujki, tym razem od razu włączam hormony ( niestety bo.ich nie lubię ale nie ma wyjścia) . Jeszcze rok temu byłabym gotowa potępiać za taki częste mioty, dzisiaj wiem że życie pisze różne scenariusze! ! Nie lubię też stwierdzeń typu, pytałam na innych forach itp. Jeśli chcesz ocenić hodowlę- odwiedż ją! Nie można bazować opinią na tym co kogoś powiedział. Tym bardziej że zarzuty są niejasne. Można mieć jeden miot i trzymać go w piwnicy ( wierzy mi słyszałam o takich praktykach! !!!) Kotka może mieć jeden miot w roku ale może być zaniedbana- bez odpowiednich witamin itp. Dlatego najlepiej hodowle odwiedzać inaczej nic nie jest pewne!
Nie 7:10, 20 Lip 2014 Zobacz profil autora
pelle_kb
Początkujący



Dołączył: 11 Maj 2014
Posty: 55
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków

Post
Cytat:
Brak wyprawki to nie przestępstwo a wola hodowcy.

Ale ta wyprawka była obiecana i hodowca się tym chwali na stronie...

Zapomniałam dodać, że kociakowi po wydaniu ropiały oczka.

Wiesz co, jakoś nie myślę, że w tej sytuacji stało się to samo... ta hodowla wygląda mi po prostu na maszynkę do produkowania pieniędzy bez dbania o kociaki - kociakowi ropiały oczy, hodowczyni w ogóle się potem nie odzywała, a regulamin FIFE pozwala na trzy mioty w przeciągu dwóch lat. Jeżeli ta Pani nie ma nic do ukrycia, to czemu skasowała mój komentarz na stronie i usunęła mi możliwość komentowania tam?
Nie 19:11, 20 Lip 2014 Zobacz profil autora
butterfly2101
Ekspert



Dołączył: 15 Sie 2012
Posty: 2580
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Piekary Śląskie

Post
Jak napisałam na wstępie, nie bronię hodowcy jedynie tłumaczę że nie wszystko od razu musi być łamaniem regulaminu FIFe. Nie wszystko jest czarne lub białe a opinię najlepiej wyrobić sobie osobiście, ja akurat nie lubie informacji z drugiej ręki.
Nie 19:28, 20 Lip 2014 Zobacz profil autora
milvila
Raczkujący



Dołączył: 11 Maj 2015
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: gliwice

Post Re: Ostrzeżenie przed hodowlą!
,,Hodowla znajduje się w województwie dolnośląskim, znajduje się w niej mnóstwo kotek i kilka kocurków.,,



mogła bym prosić o nazwę tej hodowli? mam mieć kotkę właśnie z hodowli na dolnośląsku, gdzie jest dużo kotek i kilka kocurków. i zastanawiam sie czy to przypatkiem nie jest ta o której ty mówisz. ta hodowla jest z wrocławia?
Pon 19:42, 11 Maj 2015 Zobacz profil autora
spets
Raczkujący



Dołączył: 20 Paź 2015
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Post
Cześć, bardzo ładni ujęłaś „maszyna do produkowania pieniędzy”- to samo było w moim przypadku. Zapłaciłam 1600 zł za kotka który miał być zaczopowany, kastrowany, zdrowy i z dobrymi nawykami( kuweta, drapak i takie tam podstawowy rzeczy) o wyprawce nie wspominam, akurat na tym beznadziejnym pudełku z próbkami karmu który można dostać w porządnym sklepie dla zwierząt za darmo mi nie zależało - przygotowują się do przyjęcia kotka wydałam kilka set złotych na jego zabawki, drapaki i tp, tylko hodowca – wiceprezes klubu DORWIL oferować oferowała, gadać też ładnie gadała dużo mówiąc o zaufaniu i uczciwości, tylko jakoś z oferty nie wywiązała się i dostałam ja kotka bez czipu, bez rodowodu, chorego ( z tego co już teraz wiem w tej hodowle koty są chore , kilka tygodni temu jeden zmarł na FIP), mój miał guz czy narost . Mało tego w umowie drobnym druczkiem było napisane ze rodowód odebrałam, a ja jego nawet katem oka nie zobaczyłam. Może was zdziwi jak tak można było się nabrać- można kiedy trafisz w łapy zawodowego oszusta.
Jeśli macie czas na czytanie to oto moja historia.
Bardzo chciała bym opowiedzieć o moim przykrym doświadczeniu przy zakupie rasowego kotka z hodowli DORWIL która jest zarejestrowana w FPL.
To był mój pierwszy zakup zwierzątka i nie ukrywam że byłam w tym bardzo niedoświadczoną osobą, całkowicie ufającej hodowcę. Nie wiedziałam jak wygląda umowa kupna-sprzedaży kota oraz jaki zapisy powinny znajdować się w książeczce zdrowia.
Przed zakupem wielokrotnie dzwoniłam do hodowcy pytając o kotka, jego charakter i zdrowie.
Prosiła o spotkanie przed zakupem aby poprzeglądać się zwierzątku, tylko hodowca odmówiła, argumentując tym, że kotki po szczepionkach i kontakt z osobą obcą może zaszkodzić ich zdrowiu.
W rozmowach telefonicznych był poruszany temat rodowodu, kastracji kota i jego czipowania. Wszystko to miało być, ale okazało się inaczej.
Hodowca ustalił, że odebrać kota mogę kiedy kot skończy 14 tygodni i a nie dnia wcześnie, ponieważ po kastracji kot ma być 2-3 dni pod opieką hodowcy.
Wszystko wyglądało bardzo solidnie i ja cieszyłam się, że będę miała zdrowego rasowego kotka na kolanka. Wpłaciłam przelewem zaliczkę 500 zł i czekałam wyznaczonego terminu.
Czas zakupu wybrałam nie przypadkiem - miałam urlop i chciałam całkowicie poświęcić wolne od pracy dni nowemu członku naszej rodziny.
Od momentu wpłaty zaliczki kontakt z hodowcą nieco utrudnił się – Pani nie miała czasu - bo a to kotka rodzi, a to z nowonarodzonym kociątkiem jest zajęta. Tylko ja nie przydałam temu znaczenia podekscytowana czekałam na spotkanie z moim puchatym przyjacielem.
W końcu ten dzień nastał. Spędziłam ponad 4 godziny w podróże, spotkałam się z hodowcą i moim wymarzonym kotkiem.
I tu się zaczęło - pani nie miała przygotowanej umowy, coś skanowała i kombinowała, odwracając moja uwagę kotami.
Nie zobaczyłam ja rodziców mojego kotka bo kotek został przywieziony z innej jakieś miejscowości, choć wcześnie o tym nie było ani słowa. A ja, nie ukrywam ,bardzo chciałam zobaczyć matkę mojego kotka i wielokrotnie pytałam o to hodowcę.
Planowałam drugą część opłaty (1100 zł) przelać przelewem bankowym, ale u hodowcy nie było Internetu - tylko wcześnie dostałam zdjęcie kota mailem i nie pomyślałam że z tym może być jakiś problem. Zapłaciłam tą kwotę gotówką.
Zaskakująca była dla mnie wiadomość że kot nie jest kastrowany i mam to zrobić we własnym zakresie i długo hodowca wyjaśniała o karach i bardzo wysokiej kwocie pieniężnej jeśli tego nie zrobię. Ale przecież dla tego czekałam o tydzień dłużej, aby kotek „doszedł do siebie” – jak mówiła Pani z hodowli, po kastracji. Dla czego hodowca postawiła mnie do wiadomości w dzień odbioru, a nie uprzedziła o tym wcześniej. I to było nie jedyne ALE…
Kotek często kichał, a na moje pytanie, czy kotek jest w pełni zdrowy - twierdziła że tak i podała jemu leki. Zapytałam o korzystanie z drapaka i kuwety i dostałam odpowiedz, że jak go nauczę, tak będę miała. To nieco zdziwiło mnie.
W tym całym zamieszaniu hodowca spakowała mi wyprawkę wraz z umową i książeczką zdrowia. Niestety nie dostałam rodowodu, ale hodowca powiedziała , że rodowód dostane pocztą tylko po potwierdzonej dokumentalne kastracji kota. Chociaż wcześniej nie uprzedzała, że kot nie będzie kastrowany i że nie będzie miał rodowodu. Pani odwiozła mnie na dworzec i pożegnała się ze mną i kotem.
Po powrocie do domu na spokojnie stała czytać umowę i sprawdzać książeczkę zdrowia. Okazało się że nie ma ani śladu po chipie - jego po prostu nie ma, mało tego w umowie był mały druczek gdzie napisano że dostałam rodowód. Kocurek kichał, miał katar i wydzielenie z oczu, nadmiernie wypadało mu futro. Byłam załamana. Dodatkowo okazało się że kotek miał na głowie “guz/narośł” o której wcześniej nie zostałam poinformowana.
Natychmiast zadzwoniłam do hodowcy i pani powiedziała aby przywiozła kota z powrotem i że o 11.00 czeka mnie ma dworcu. Znów spędziłam ponad 4 godz. w podróży.
Pod czas spotkania zapytałam o czip, dla czego kocurek go nie ma - odpowiedz była banalnie prosta - zapomniałam o nim, bo nie robie to u weterynarza, tylko sama. Zapytałam również o narost/guz na głowie, na to pytanie hodowca powiedział ze to prosta operacja, mogę iść do weterynarza i ją zrobić. Po dłuższej rozmowie wyjaśniającej różne niezgodności zakupu, pani zabrała kota wraz z książeczka oraz moja kopia umowy kupna-sprzedaży i powiedziała że pieniądze zwróci mi przelewem. Oczywiście pieniędzy nie otrzymałam. Pod czas rozmowy Pani wyzywała mnie, twierdząc że jestem nie normalna, że chciałam sprzedać kota do Chin, bardzo obrażając mnie, czym doprowadziła do łez.
Minęło dwa miesiąca, obecnie nie mam ani kota ani pieniędzy.
Kotek jest kolejny raz wystawiony do sprzedaży na Alegratka.pl i na OLX. Cena jest wyższa, z 1600 wyrosła do 1800 zł.
Jestem bardzo rozczarowana i jest mi przykro że radość zakupu obróciła się w niemiłe doświadczenie. Wiem że popełniłam sporo błędów ufając temu, co mówi hodowca. Ale i przez moment nie pomyślałam, że ktoś kto żyję w otoczeniu tak pięknych stworzeń jak koty może kłamać i oszukiwać.
Hodowca zajmuje wysokie stanowisko, jest wiceprezesem Supreme Cat Club gdzie hodowla jest zarejestrowana i to spowodowało że sprawa została zamieciona pod dywan.
Napisałam skargę i otrzymałam odpowiedź że sąd koleżeński „ uchyla Pani skargę …brak jest podstaw do podjęcia przez klub interwencji …dla dobra kocięcia, które w tej sprawie stało się największa ofiarą”. A żeby było zabawniej- to Pani wiceprezes własnoręcznie wysłała mi te list.
Kupiłam kotka za 1600zł …miał być z rodowodem, zdrowy, zaczipowany i wykastrowany, nauczony korzystania z kuwety I drapaka.
Taka była oferta a hodowca nie spełnił żadnego z tych warunków. Czyżby to niewystarczająco do podjecie przez klub interwencji. Tylko nie będzie Pani Wiceprezes sama siebie karać i wyciągać wnioski.
Miałam serce napełnione miłością do mojego MRUCZAKA, cały pokój zabawek w domu i wyposażenia dla kotka, zapłaciłam 1600zł plus 2x podroż w obie strony, wiele godzin spędzonych w pociągu, …a nie mam ani kotka ani pieniędzy.
Wydawało mi się że wszystko jest właściwe - zarejestrowana hodowla, piękne zdjęcia kotów, dużo mówiąca o zaufaniu Pani z hodowli Dorwil.
Zaufałam i… jedne ogromne rozczarowanie. ..
Dziękuje za przeczytanie mojej opowieści o niefortunnym zakupie kota.
Mam nadzieje że nie spotka Was podobne niemiłe doświadczenie.
Wto 21:07, 20 Paź 2015 Zobacz profil autora
baldwitch
Ambitny



Dołączył: 09 Sty 2015
Posty: 431
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kielce - Gliwice

Post
Osobiscie nie znam hodowlii. Widzialam tylko pare Zdjec kociakow od nich, ale wydaje mi się, że ma dobrą opinię. Lepiej niech na temat hodowli wypowiadają się ci, którzy kupowali stamtąd kotki.
Ja natomiast chciałam się odnieść do sytuacji.

Przede wszystkim trzeba pamietac, zeby dobrze przeczytac umowe. Dokladnie sprawdzic, czy nie ma tam dla nas czegos niepokojacego i jesli jest, to nie bac sie zwrocic na to Uwagi. Zaplacilo sie zaliczke, byly pewne ustalenia, skoro nie chce sie ktos z tego wywiazac, to nalezy wyegzekwowac, lub domagac sie zwrotu zaliczki.
Poza tym zawsze trzeba zrobic w takiej sytuacji ksero umowy. Sprawa jest o tyle nieciekawa, ze bez umowy nie masz za bardzo jak udowodnic swoich racji. I to dotyczy nie tylko zakupu kota, ale jakichkolwiek umów kupna-sprzedaży.
Jestem tez zdania, ze o swoje zawsze trzeba walczyc do upadlego.
Bardzo mi przykro, ze mialas takie nieprzyjemne doswiadczenia...


Ostatnio zmieniony przez baldwitch dnia Śro 8:46, 21 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Wto 21:58, 20 Paź 2015 Zobacz profil autora
spets
Raczkujący



Dołączył: 20 Paź 2015
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Post
Mam zdjęcie książeczki zdrowia i umowy zrobione komórką. Co prawda, robiąc zdjęcia ,nie myślałam że przydadzą mi się jako dowody.
Zabierając mi umowę Pani z hodowli dobrze wiedział co robi – to jak widać jej sposób zamiatać ślady.
Dziękuję bardzo za odpowiedź.
.Jestem bardzo zdesperowana i jestem gotowa do walki.
Nie poddam się.
Wto 22:11, 20 Paź 2015 Zobacz profil autora
Marla
Ekspert



Dołączył: 06 Lut 2013
Posty: 2118
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznan

Post
Naprawdę nie mam pojęcia co doradzić.
Wiem, że już po ptokach, jednak szkoda, że w kilku miejscach nie zapaliła Ci się lampka ostrzegawcza. Już same wymówki w kilku miejscach trochę śmierdziały. Brak kastracji, brak wglądu w rodowód... Czy przeczytałaś w ogóle umowę przed podpisaniem?
Gdyby nie fakt, że kontaktowałaś się z innymi członkami z klubu, pomyślałabym, że miałaś do czynienia z kimś, kto podaje się za tę hodowle.

Podczas odbioru kota zrobiłaś podstawowy błąd - ODDAŁAŚ UMOWĘ. Pozbyłaś się jedynego fizycznego dowodu, że zawierałaś jakąś transakcję z hodowlą. Jednak mam nadzieję, że zachowałaś korespondencję, dowody w formie biletów, itd.

Nie wiem co inni na to, ale to, co zrobiła pani z Dorwil podpada już pod paragrafy, bo przywłaszczyła sobie twoje pieniądze.
Ale niech się wypowie ktoś bardziej światły w sprawach kodeksu karnego/cywilnego/etc.
Śro 21:45, 21 Paź 2015 Zobacz profil autora
noele
Ekspert



Dołączył: 30 Paź 2012
Posty: 3066
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Świdnica

Post
Hm..dziwna sprawa, w ostatnim czasie to już chyba kolejna niepochlebna opinia o tej hodowli...coś chyba na prawdę dzieje się tam nie tak

Tak jak piszą dziewczyny - praktycznie po ptokach... Niestety, nie ma co liczyć na uczciwość innych i w przypadku gdy my robimy za klienta, trzeba wszystko sprawdzać, oglądać, dopytywać, jak tylko pojawią się wątpliwości.

Związek podchodzi pod Felis Polonia - mogłabyś spróbować skontaktować się z nimi, kto wie, może udałoby się coś ugrać...
Czw 16:26, 22 Paź 2015 Zobacz profil autora
baldwitch
Ambitny



Dołączył: 09 Sty 2015
Posty: 431
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kielce - Gliwice

Post
Ja też dlatego wolę kontakt mailowy. Zawsze jest jakiś dowód odnośnie ustaleń
Czw 20:14, 22 Paź 2015 Zobacz profil autora
klaudia186
Początkujący



Dołączył: 04 Paź 2014
Posty: 86
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

Post
Hmm... nie wiadomo co napisać... na stwierdzenia typu powinnaś myślę, że już raczej jest za późno :-(. W imieniu innych poważnych hodowców jest mi bardzo przykro, że taka sytuacja Cię spotkała. Jednakowoż dla początkującego przyszłego właściciela kota i człowieka o dobrym sercu zapewne nawet przez myśl by nie przeszło, że takowa sytuacja może sie zdarzyć. Tak jak napisałaś, ragdolle to wyjątkowa rasa i któż by je trzymał jako maszynki do pieniędzy? Niestety niektóre hodowle utraciły swój sens w tym i serce i traktują te stworzenia bardzo przedmiotowo. Może na przestrzeni lat zagubiły już swoją pasję i miłość do tej wspaniałej rasy. To przykre :-( . Jedyne co Ci mogę doradzić to spróbuj napisać wyżej czyli do FPL, przesyłam link: [link widoczny dla zalogowanych]
Mam nadzieję, że uda Ci się odzyskać pieniądze aczkolwiek uraz do hodowców na pewno pozostanie. Nie oceniaj tylko wszystkich hodowli miarą tej bo są takie, których to jest największa pasja. Na pewno bądź bardzo ostrożna i sprawdzaj hodowlę od A do Z. Zawsze możesz też tutaj na forum się dopytać. Pzd i życzę odzyskania pieniędzy i spokoju.
Pią 7:46, 23 Paź 2015 Zobacz profil autora
MarTiTa
Pasjonat



Dołączył: 08 Sty 2015
Posty: 514
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bielawa

Post Re: Ostrzeżenie przed hodowlą!
milvila napisał:
,,Hodowla znajduje się w województwie dolnośląskim, znajduje się w niej mnóstwo kotek i kilka kocurków.,,



mogła bym prosić o nazwę tej hodowli? mam mieć kotkę właśnie z hodowli na dolnośląsku, gdzie jest dużo kotek i kilka kocurków. i zastanawiam sie czy to przypatkiem nie jest ta o której ty mówisz. ta hodowla jest z wrocławia?




Ale hodowla Dorwil nie jest z Wrocławia
Pią 8:36, 23 Paź 2015 Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:    
Odpowiedz do tematu    Forum RAGDOLL'owo, czyli wszystko o RAGDOLLACH Strona Główna » HODOWLA Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do: 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Design by Freestyle XL / Music Lyrics.
Regulamin