Forum RAGDOLL'owo, czyli wszystko o RAGDOLLACH Strona Główna
RejestracjaSzukajFAQUżytkownicyGrupyGalerieZaloguj
Wybór kota :)

 
Odpowiedz do tematu    Forum RAGDOLL'owo, czyli wszystko o RAGDOLLACH Strona Główna » RAGDOLL - opieka i wychowanie Zobacz poprzedni temat
Zobacz następny temat
Wybór kota :)
Autor Wiadomość
Alutkowa
Ambitny



Dołączył: 02 Lip 2012
Posty: 109
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Śląsk

Post Wybór kota :)
Mam takie dziwne ale nurtujące mnie pytanie : czym kierujecie się wybierając kociaka ? czy macie/mieliście już jakies wyobrażenie o nim - w sensie wygląd i szukaliście konkretnego umaszczenia, wyglądu, cech, czy to była bardziej spontaniczna decyzja np. szukaliście kota o umaszczeniu blue a wychodzicie z kotką powiedzmy o umaszczeniu seal mitted Wesoly czeka na Wasze historie Ya winkles
Pią 10:10, 29 Mar 2013 Zobacz profil autora
Smużka
Ekspert



Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 2274
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

Post
U mnie było tak, że widziałam kiedyś program o ragach i mnie zauroczyły. Ale nie lubiłam kotów i tak minęło z 10 lat. Mój mąż zapragnął mieć kota, a ja na to, że jeśli kot, to rag.
Wyszliśmy z założenia, że dobry kot jest jak koń i nie ma złego umaszczenia.
Pojechaliśmy do Graży obejrzeć kocięta, porozmawiać o kotach itd. I wybraliśmy Racuszka. Tzn. on nas wybrał. Z całego miotu tylko 2 kociaki zasnęły i mruczały mi na kolanach. Mąż miał wybrać z tych 2. Wziął oba i zapytał, który chce być nasz. Jeden natychmiast zekoczył mu z kolan na podłogę. Drugi spojrzał się, jakby pytał "Czy mógłbyś powtórzyć pytanie?" cały czas się patrząc na mojego męża. I to był nasz Racuszek. Wesoly

Wybieraliśmy sami tylko płeć. Chcieliśmy kocurka.
Pią 11:00, 29 Mar 2013 Zobacz profil autora
Alutkowa
Ambitny



Dołączył: 02 Lip 2012
Posty: 109
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Śląsk

Post
to ja też opowiem swoją historię Wesoly tak naprawdę to jestem totalną psiarą, ale ze względu na brak warunków i czasu nie mogę sobie na niego pozwolić ogólnie kocham wszystkie zwierzęta i mówiąc szczerze jestem uzależniona od nich, tzn. nie wyobrażam sobie życia bez posiadania jakiegokolwiek zwierzaka Ya winkles dlatego po roku (straszne katusze) nie posiadania żadnych zwierząt, przeprowadzce do bloku i uzyskaniu pewnej stabilizacji wyprosiłam (wykłóciłam, wybłagałam ) od męża zgodę na kota. Warunkiem mi postawionym było żeby był to spokojny, cierpliwy (mamy dziecko lubięce koty Ya winkles ), nie biegający po meblach i (tu najśmieszniejsze) nie miauczący kot znalazłam więc ragdolle Wesoly znam się trochę na rasach zarówno psów jak i kotów więc krąg poszukiwań został zawężony do kilku ras, ostatecznie wybierając ragi Mruga oglądając Animal Planet właśnie o tych kotach zakochałam się w umaszczeniu rag n03 seal bicolour. i koniecznie chciałam kotkę. warunkiem moim było też to by kotka miała "to coś" Ya winkles przejrzałam chyba wszystkie hodowle w polsce w poszukiwaniu wyjątkowej koteczki i mimo że wszytkie koty i kotki były śliczne to ciągle czegoś mi brakowało. i gdy już traciłam nadzieję znalazłam małą hodowlę we wrocławiu i moją Cleo Heart o dziwo mojemu męzowi też się spodobała, więc wszystko inne nie miało znaczenia. jechaliśmy po nią całą polskę - z warmińsko mazurskiego do wrocka w przypadku Xenci było trochę inaczej - szukałam kotki najlepiej malej i w ubarwieniu pregowanym - mam roczną kotkę w umaszczeniu szylkretowym w jej przypadku to byla miłość od pierwszego wejrzenia - mimo że mialam opcję kupienia malego kociaka w pięknm umaszczeniu czarnym dymnym z białymi skarpetkami to wbralam właśnie ją - zobaczyłam ją i mówię do męża - ta i tylko ta ! no i jest
Pią 11:28, 29 Mar 2013 Zobacz profil autora
maxx30gda
Raczkujący



Dołączył: 28 Sie 2012
Posty: 11
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdańsk

Post
U nas pomysł na kota zrodził sie po tym jak zszedł chomik naszej córeczki.Jako że konia nie da się trzymać w centrum Gdańska :)zainteresowaliśmy się kotami.Na początku było oczywiście wertowanie dziesiątek stron z opisami kotów.W sumie chcieliśmy na początku kota norweskiego ale w trakcie poszukiwań zainteresował nas rag ze wzgledu na charakter i łatwośc w podejsciu do dzieci.Na szczęście hodowala okazała sie być 15 minut od nas więc przy pierwszej wizycie właściwie wybraliśmy kotke ( to było jedyne założenie ) . W sumie to nasza córeczka wybrała Aishę.Podobał jej się jeszcze kocórek ale i tak był już zarezerwowany.I tak właśnie trafiła do nas.Przyznam że nie przykładałem wielkiej wagi do tego jak jest umaszczona.Poprostu była śliczna i tyle Wesoly


Ostatnio zmieniony przez maxx30gda dnia Pią 13:19, 29 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz
Pią 13:18, 29 Mar 2013 Zobacz profil autora
Mgławica
Legendarny Kociarz



Dołączył: 08 Gru 2010
Posty: 5709
Przeczytał: 8 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Biała Podlaska

Post
ja od małego marzyłam o kocie ( a jeszcze bardziej o psie) ale niestety rodzice nie zgadzali się i zostawały mi chomiki i myszoskoczki (które bardzo kochałam i nadal uwielbiam)
miałam takie karty z rasami kotów i czytałam wszystko co napisano nt. ras psów i kotów
pamiętam pierwszy pokaz kotów na którym zobaczyłam koty syberyjskie i wiedziałam, że właśnie takiego kota chcę
potem był dłuugi odstęp aż do czasu mojego przyszłego męża, który oznajmił, że kotów nie cierpi i nie ma mowy (powiem wam, że bardzo buntowałam się przeciwko temu)
w końcu trafiłam tutaj na forum i zakochałam się w ragach
pokazywałam mężowi zdjęcia waszych kotów, czytałam historie z ich życia aż w końcu usłyszała, że może być kot Partyman

do lublina pojechaliśmy zobaczyć ragdola na żywo.. ale po drodze zatrzymaliśmy się przy klatce z syberyjczykami.. i zobaczyłam Bubę (wtedy jeszcze Foxa) i po prostu wiedziałam, że to właśnie mój kot.. Buba też wiedział, bo po wyjęciu z klatki patrzył tylko na mnie.. taka miłość nie mogła się źle skończyć.. po rozmowie z hodowcą umówiliśmy się na wizytę w hodowli (ale i tak wcisnęłam kobiecie zaliczkę żeby tylko nikt mi go nie zabrał)
i po tygodniu pojechaliśmy po naszego kota
Mąż mi się potem przyznał, że na wystawę wziął 2 tys. złotych w gotówce bo czuł, że znajdziemy kota (kochany, nie wiedział ile mogłaby kosztować zaliczka wiec wziął całe swoje "zaskórniaki") Heart

ja uważam, że to kot nas wybiera.. Capsel wybrał mojego męża, wdzięczył się przed nim i tak go zauroczył, że wróciliśmy z nevką a drugi miał być rag (inna sprawa, że jak Capsel zorientował się, kto w domu daje jeśc szybko zmienił obiekt swojej miłości
)


Ostatnio zmieniony przez Mgławica dnia Pią 13:52, 29 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz
Pią 13:38, 29 Mar 2013 Zobacz profil autora
Smużka
Ekspert



Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 2274
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

Post
To jeszcze dorzucę Imbira, skoro jest o kotach ogólnie.
Zawsze kochałam i kocham to, co rude (od myszy, po konie).
Mając Racuszka (i 2 psy, 2 świnki i wtedy jeszcze szczury..).. uznalaiśmy, że pojedynczy kot w naszym domu to jakoś nie pasuje. Chcieliśmy syberyjczyka! Zakochani w kotach widzianych na wystawach oraz w Bubie! Mruga
Chcieliśmy go jakoś w przyszłym roku (tzn.w tym obecnym już).
W wakacje pojechaliśmy do Chorwacji i w Dubrowniku znaleźliśmy kota. Cudownego, bezdomnego... Długowłosy, szary pręgowany klasycznie (wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak to umaszczenie się nazywa). Zauroczył nas. Malusi, przytulaśny strasznie. Po dniu zwiedzania miasta, wróciliśmy w okolice śmietnika z postanowieniem, że jeśli tam nadal będzie, to go bierzemy. Był.
Nie wzięliśmy. Smutny Został nam jeszcze tydzień wakacji, w samochodzie i na kempingu, w namiocie.. Nie umiałam sobie wyobrazić, jak w to wszystko wrzucić jeszcze kota.
Wyrzuty sumienia nie dawały nam żyć całymi tygodniami! Nawet wysłaliśmy znajomych jadących do Chorwacji, żeby go odnaleźli i przywieźli. Szukali, ale nie znaleźli.
Wtedy postanowiliśmy wziąć innego kota. Zostawiając Macaka obiecywaliśmy mu, że drugi kot nie będzie kupiony w hodowli, nie będzie rasowy.
Szukałam w internecie. Obejrzałam tysiące zdjęć licząc, że któreś mnie zauroczy. Mijały dni i żaden kot nie miał tego czegoś.. Uznałam, że widocznie na zdjęciach nie da się tego uchwycić i nie znajdę tak kota. Zdążyłam się wyżalić na szczurzym forum, bardzo rozczarowana poszukiwaniami.... A 10 minut później trafiłm na zdjęcie Imbira i WIEDZIAŁAM, że to MÓJ kot!
Przyjechał z Przemyśla do nas, do W-wy. Wesoly
Czasem zdarza mi się zastanawiać, co by było gdybyśmy jednak wzięli Macaka z Dubrownika... Co się z nim stało? Czy ktoś go przygarnął (był piękny i łasił się do przechodniów), czy może umarł na ulicy..
Smutno mi, ale wiem, że to Imbir był nam pisany i tak miało być, a Macaka spotkaliśmy na drodze dlatego, żeby odwiódł nas od decyzji o kupnie syberyjczyka (już miałam kilka hodowli na liście do odwiedzenia i były to dość konkretne plany).
Mam nadzieję, że los się do niego uśmiechnął. Na pewno nigdy go nie zapomnimy.
Pią 14:53, 29 Mar 2013 Zobacz profil autora
roene
Ekspert



Dołączył: 10 Lis 2012
Posty: 2207
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdańsk

Post
Ja kocham i psy i koty, wszelkie zwierzęta. Zawsze jak byłam mała mieliśmy psy, gdy byłam w gimnazjum przebłagałam mamę, by wziąć kotka, którego znalazłam na smietniku, razem ze swoim bratem i umarła kotką. Oba były bliskie śmierci. Szaremu pregusowi znalazłam nowy dom szybko, Sarcie została u nas... od razy zabrałam małe do weterynarza, okazało się że miały po ok. 3 tygodnie... To były ciężkie dni, mała była przestraszona, niekontaktowa. Jedyną zabawą jaką znała było gryzienie i drapanie. Teraz po 4 latach mam ślady na rękach po jej pazurach. Jest z nami do dziś, jest wysterylizowana, zadbana, urosła bardzo duża. Ale zawsze była inna, całe dnie spędza na podwórku, nie toleruje ludzkiego dotyku, śpi w domu ale o 7 rano miauczy by wyjść. Wypuszczamy ją, nigdzie nie ucieka, biega pod krzakami, łapie motyle, śpi przy mojej suczce alaskan malamute. Nie jest już dzika i agresywna jak na początku, ale lubi być sama, zawsze tuż przy nas, ale nigdy z Nami. Pomysł by wziąć drugiego kotka przyszedł spontanicznie. Zastanawiałam się z mamą czy jest sens wzięcia Sarci ze sobą na studia - nie było. Ona kocha ten ogród, czuje się bezpiecznie... mama zaśmiała się, bym wzięła futrzaka - oczywiste było, że żadnego z moich skarbów nie mogę zabrać ze sobą, Mikusia moja siostra strasznie kocha, to jest bardziej jej pies, ubóstwia go. Moja najkochańsza Nessula to malamut. Potrzebuje przestrzeni, wybiegu, na naszych polach gdy biega jest najszczęśliwsza, jest duża w mieszkaniu by się zamęczyła...

O nowym futrzaku mama tylko zażartowała, ale ja nie mogłam przestać o tym myśleć. Pewnego dnia pod koniec października 2012 przeglądając strony internetowe zobaczyłam Idę - wtedy jeszcze Mini Ameleony. Zadzwoniłam do pani Karoliny - koteczka jest niezarezerwowane, ma już 13.5 tygodnia skończone, jest do odebrania od zaraz. seal bicolorek -taki o jakim marzyłam (od jakiś 2 miesiecy szukałam futrzaka dla siebie, miejwięcej miesiąc wczesniej przecyztałam o Ragdollach i odtąd przeglądałam hodowle szukając swojego traktorka). Powiedziała bym przjechała obejrzeć małą. Nie było to możliwe. Zaproponowała, że za dopłatą może ją przywieźć do mnie, ale sugerowałaby mi, bym wzięła jej siostre, bo jest odważniejsza i szybko się zaklimatyzuje, o Idę zaś byłaby bezpieczniejsza gdybym przyjechała osobiście i mogła objerzeć jak reaguje na mnie. Była mocno strechliwa, mniejsza. Powiedziałam by przywiozła obydwa kotki, a ja wybiorę na miejscu. Przywiozła je 4 dni później - 1 listopada. Wszyscy byli zachwyceni Miją - ciekawska, wesoła, odważna.... Ja nie odstępowałam na krok Mini. Maluszek pierwsze co zrobił to włożył łepek między szczebelki grzejnika i szybko pomogłam jej go wyhąć. Potem uciekł za kredens. Po kilku minutach niepewnie podeszła do mnie i wtuliła się we mnie. Ponad godiznę zastanawiałam się któą kicię wybrać, w tym czasie jednak nie puszczająć Mini nawet na chwilę. Widziałam, że z nią będzie mi ciężej, ale nie mogłam się z nią rozstać... moje kochane maleństwo. Malutka. Idunia. Mój różowy nosek Wesoly Moje małe kochanie!

I tak zamieszkała z Nimi, wpasowała się w nasz zwierzyniec, dogaduje się z psami, z Sarcią też tolerują się wzajemnie, czasem się bawią, ale zazwyczaj Sara odchodzi, nie mając ochoty. Ida jest leniem, za to jest bardzo czuła, delikatna. Już się nie boi, interesuję się światem i chociaż niepewnie to zwiedza wszystkie kąty i lubi jeździć ze mną na goście do mojego chłopaka Wesoly

Śpimy razem, tuli się do mnie, liże mnie, jest kochana i cierpliwa. Czasami tylko mam wrażenie że nie do końca mnie rozumie - jak wołam ją po imieniu to nie przychodzi, wszytskie inne zwierzęta, nawet Sara przychodza gdy tylko je zawołam. Ona czeka aż sama po nią przyjdę. Nie mam nic przeciwko, tylko nie wiem, czy ona rozumie, że jest Idą... Ale to nie jest wazne, najważniejsze, ze mnie kocha Wesoly
Pią 18:58, 29 Mar 2013 Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:    
Odpowiedz do tematu    Forum RAGDOLL'owo, czyli wszystko o RAGDOLLACH Strona Główna » RAGDOLL - opieka i wychowanie Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do: 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Design by Freestyle XL / Music Lyrics.
Regulamin